Co wspólnego ze sobą mają „wirtualne lejki" i „syte koty"?

Wbrew pozorom, bardzo dużo.

Sytymi kotami nazywa się tych handlowców, którzy absolutne minimum wkładają w tzw. „otwieranie rynku", czyli dbanie o to, żeby do mitycznego lejka/durszlaka sprzedażowego ciągle dopisywać/dorzucać nowe leady.

W zasadzie, gdyby nie ten straszny manager ;), to zapewne nie inicjowaliby zimnego kontaktu, czyli kontaktu o charakterze sprzedażowym do nieznanych osób, niespodziewających się tegoż kontaktu. To fakt, nie jest to najprzyjemniejsza aktywność pod słońcem, jednak jak mawiają klasycy:

„Nie musisz lubić zimnych telefonów; musisz to po prostu robić".

Dobry „Sejl", zarówno na poziomie specjalisty, jak i managera, wie jednak, że jest to aktywność niezbędna, by utrzymać sprzedaż na satysfakcjonującym, dobrym poziomie. Nigdy zbyt wiele szans sprzedażowych — nie znam człowieka sprzedaży, który by powiedział: „nie, daj spokój, mam tylu chętnych na zakup produktu/usługi, że już nie chcę mieć więcej możliwości. Proszę, zabierz klientów z daleka ode mnie".

Wydawałoby się zatem, że chęć posiadania dużej ilości szans sprzedażowych stoi w sprzeczności z wcześniej wspomnianym syndromem. Nie do końca jednak. Syte koty nie biorą się wyłącznie z awersji do zimnych kontaktów — choć czasami jest to jedna z przyczyn.

Czasami jest to lenistwo lub zbyt duża pewność siebie (wynikające na przykład z całkiem dobrego ostatniego wyniku lub ogólnie dobrej sprzedaży), czasami jest to nienajlepsza kondycja psycho-fizyczna (jedna z najważniejszych, jeśli nie najważniejsza rzecz w sprzedaży), a czasami życie „wirtualnym lejkiem".

Czym jest życie „wirtualnym lejkiem"?

Oznacza to zazwyczaj podtrzymywanie szans sprzedażowych, które powinny zostać dawno zakończone, ponieważ:

Powodów mogą być dziesiątki. Zazwyczaj sprowadzają się do tego, że Sejl nie został kupiony jako człowiek lub to on w procesie był „gwiazdą", a nie klient ze swoim bólem.

Jaka jest zatem recepta na ból „wirtualnego lejka" czy kociego syndromu?

A Ty jak sobie radzisz z błogim lenistwem sytego kota?

Podobało się? Podaj dalej: LinkedIn Umów wstępną rozmowę